20.02.2013

Skoro zaliczyliśmy już Walentynki, dość różowe i puchate w wymowie, a dodatkowo niebezpiecznie sąsiadujące z Dniem Kota (?), czas najwyższy pomówić o miłości twardo, po męsku i na wielkomiejsko. Poznajcie urok flirtu u boku świetlistej ironicznie gwiazdy polskiej literatury – Jasia Kapeli. Jaś napisał książkę właśnie podrywowi poświęconą, która może okazać się bardzo instruktywna w zakresie „podryw na humanistę”.

[wszystkie wypowiedzi kursywą są cytatem z książki].

Podryw z Jasiem Kapelą dzieli się zasadniczo na dwa rodzaje: podryw (zagajenie) na Jasia i podryw (uwodzenie) w stylu Jasia. Istnieje niestety tylko w wersji heteronormatywnej dla mężczyzn, ale wierzymy, że i dla innych wskazówki zawarte w książce będą użyteczne.

Podryw na Jasia

Stosowany kiedy nie wiesz, co powiedzieć, jak zagaić. Stoicie obok siebie, powietrze drży. Co wtedy zrobić? Zacząć niezobowiązującą rozmowę o książce Jasia.

Możemy poczynić zarzuty bardziej ogólnej natury. Pytając: „Czy wszyscy poeci muszą teraz pisać prozę?", „Czy współczesna proza musi być taka onanistyczna?”, „Czy pisarzy nie interesuje nic teraz nic poza czubkiem ich ego?”. Oczywiście, są to pytania retoryczne, nad którymi nie należy się zastanawiać, a jedynie przejść do porządku dziennego.

Tak sformułowana wypowiedź w prosty sposób może stać się początkiem błyskotliwej dyskusji, od której tylko krok do udanej relacji.

Podryw w stylu Jasia

Istnieje w kilku wariantach. Zasadniczo jest nieudany. Na przykład:

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jak okazują sobie uczucia kaszaloty? Nie mogą się przecież za bardzo przytulać. One śpiewają. Wydają dźwięki normalnie niesłyszalne dla ludzkiego ucha, ale gdy je wzmocnić poprzez odpowiednią aparaturę, brzmią jak kosmiczna muzyka miłości.

 Nie jest sztuką podryw udany, podryw udany broni się automatycznie, siłą swojego efektu. Nawet mało wyrafinowany projekt wzmocniony pozytywnym wynikiem zdaje się bić finezyjne frazy, które padły na nie dość finezyjny grunt. 

Czy my się skądś znamy? Czy tylko widziałem cię w telewizji? – I uśmiechnąć się zalotnie, i spojrzeć w oczy głęboko, dając dziewczynie do zrozumienia, że choć oboje wiedzą, że to tylko konwencja, to dla niego jest dziś gwiazdą.

Każdy podryw ma kontekst polityczny: podrywa się z prawa albo z lewa. Każdy podryw powinien też mieć za sobą autorytet klasyka. Kapela wie to dobrze:

Więc zaczynasz bezpiecznie a potem coraz bardziej się rozkręcasz. Wypytujesz, co ja interesuje, powtarzasz, że ładnie wygląda. W tej kwestii Lenin miał rację: powtarzać, powtarzać, powtarzać. W końcu ciemna masa pojmie. Więc powtarzasz i wypytujesz, jakby nie było sprawy ważniejszej niż jej poglądy na imprezowanie.

Ważna jest systematyzacja podrywu, klasyfikacja i naukowe rozpoznanie. Istnieją trzy podstawowe typy: na litość, na muskuł i na miłego. Warto też każdy podryw dostosować do sytuacji:

Spytaj, czy na dworze panuje przyjemniejsza atmosfera niż tutaj. […] A kiedy przytaknie,  powiedz, że ty też nie lubisz takich imprez. A jeśli powie, że nie, to zaproś a do tańca.

Każdy z nich jest jednak skazany na porażkę, a to z prostego powodu: stosunek seksualny nie istnieje.

Tytuł książki Jasia jest słynną tezą psychoanalityka Jacquesa Lacana. Aby udowodnić, że coitus jako taki nie istnieje, Lacan narysował następujący wykres:

diagram lacana.jpg

Zinterpretować to potrafi około 15 osób na świecie, a Kapela niewątpliwe gdzieś w okolicach tej grupy się lokuje, skoro tak komentuje projekt Francuza:

Teza książki brzmi: zawsze potrzebujemy jakiegoś fantazmatycznego dopełnienia, nigdy nie potrafimy osiągnąć całkowitego szczęścia, u źródeł naszej egzystencji tkwi podstawowy brak. A Straż Miejska to chuje.

W każdym razie nie chodzi o to, że stosunek w sensie dosłownym nie istnieje. Owszem, zachodzą pewne tarcia, ale kiedy miliardy ludzi myślą, że go odbywają, w istocie nie jest on tym, za co go uważają. Tyle Lacan. Zaś Kapela dopowiada: z tego tytułu podryw jako taki jest jedynie nieustanną grą na tym braku.

Jestem jogutem marki Krasnystaw, który od tygodnia stoi otworzony na parapecie i zaczyna pleśnieć, i zaczyna śmierdzieć. Kiedy mnie dotknąć, trzęsę się jak galareta. (…) Jestem zepsutym mp3 playerem, którego nikt nie oddał do punktu zbiórki sprzętu elektronicznego. Czuję w sobie jeszcze dużo sprawnych modułów, ale nigdy już ich nie wykorzystam, bo do końca świata będę leżał na dnie szuflady.

Wojtek rzeczywiście tak się czuje. Jakby między nim a kobietą, którą chciałby poznać, stała niewidzialna granica i pilnowała jej banda kibiców Cracovii. Człowiek, który zagaduje do obcej dziewczyny, i człowiek, którym jest Wojtek, nie wiadomo dlaczego byli dwojgiem innych ludzi.

Dlaczego ja, którym chcę być, i ja, który jest taki, jakim chciałbym się widzieć, to dwie inne osoby? Cóż, oto rewers Walentynek.  

Autor:
Komentarze
Czasem dobrze jest wrócić do świata dziecięcych lektur, by trochę się nasycić ich prostą,... czytaj wiecej
Ludzie płacą tysiące za spotkanie z nim. Nie za indywidualne konsultacje, ale za uczestnictwo w... czytaj wiecej
E-czytanie jest rewelacyjne. Jednak zawsze może pojawić się coś, co trochę zepsuje nam... czytaj wiecej
Czytanie to silna pasja: dlatego przytrafia się w przeróżnych miejscach i dziwnych sytuacjach.... czytaj wiecej
"Dzień na ziemi", prozatorski tom literaturoznawcy i filozofa Michała Pawła Markowskiego, zawiera... czytaj wiecej